Przechwycenie obrazu ekranu - 14.12.2013 - 20:16:43

    Patrzę na to co pokazano powyżej i widzę po prostu obraz, manipulacje widzem ( co jest podstawa każdej sztuki), pomieszanie reklamy z wizją. Coś co z jednej strony pozostawia mnie obojętnym w zasadzie ( jak większość tzw. trailerów, 50 sekundowych animacji tańczących robotów, i niestworzonych akrobacji powietrznych animowanych maszkar) ale z drugiej w połączeniu z dźwiękiem stanowi jednak jakąś oddziałująca całość. I kontekst – że to Rosjanie – tak bardzo przez naszą popularną kulturę pogardzani, uważani za prymitywów, prostaków. Niby banalna teza – łatwo ją wygłosić, że to nieprawda – ale ta banalna teza ma dno. Dno takie że nie zauważamy tego – a zdaje sie że „świat” ma inne zdanie niż nasze – ze oni nas dawno, dawno cywilizacyjnie przerośli…

    Sztuka zawsze odwołuje sie do idealizacji. Jak to powiedziano w „V for Vendetta” – „politycy używają prawdy by manipulować i kłamać, artysta kłamie by ukazać prawdę” ( nieco sparafrazowałem, oryginał brzmi „artists use lies to tell the truth, while politicians use them to cover the truth up” ). Oczywiście nie przesadzajmy – mamy do czynienia z utworem łączącym dźwięk i obraz, na dodatek atrakcyjnym w czysto rozrywkowy sposób. Tak jak atrakcyjny jest „Szeregowiec Ryan” lub „Tootsie” – to o prostu film. Wszystkie te dzieła sa najdalsze od prawdy historycznej – tak jak tylko sztuka może być daleka. W ciągu jednego dnia powstania Warszawskiego ginęło więcej ludzi niż wszystkich amerykanów podczas forsowania plaży w Normandii. Na dodatek zginęli z powodu błędnych decyzji swojego dowództwa – inwazja Brytyjczyków kilka kilometrów dalej nie wymagała nawet połowy tych ofiar. Ale film – mam tu na myśli film Spielberga – pozostańmy w kręgu batalistyki – pokazuje nam wstrząsający obraz wojny, niby oddarty z zbiorowego heroizmu, ale przecież ów heroizm zwyczajnie apoteozujący po prostu w nieco bardziej subtelny sposób. Czy prawdziwy?

    Podobnie i tu – mamy do czynienia z taką samą propagandą przedstawiająca jakiś fragment czyjejś historii ważny dla tych co to stworzyli, i przedstawiony w taki sposób że mogą go zaakceptować, uwewnętrznić, także inni – obcy. Siła tego obrazu – przynajmniej dla mnie – jest ogromna. A łatwiej mogę sobie wyobrazić jej zwielokrotnienie przy pozostaniu w tej samej poetyce zarówno w sensie technicznym jak i kulturowym! Widać tu tez pewne uniwersalne elementy które np. nie mogą wystąpić w podobnych produkcjach w Polsce. Żołnierzy obu stron przedstawiono w zasadzie jednakowo. Niemcy nie są krwiożerczymi bestiami, Rosjanie nie są płowowłosymi Iwanami. Rosjanom najwyraźniej wystarczy że zwyciężyli – nie muszą przedstawiać najeźdźcy w sposób kuriozalny. Wystarczy sobie wyobrazić jak wyglądałaby podobna produkcja zrobiona w Polsce, a dotycząca powiedzmy bitwy Warszawskiej z 1920 roku, by zdać sobie sprawę, że nasze utwory nie będą mogły zyskać pozytywnego odbioru u widza poza Polska, powiedzmy w Rosji. Nadaje to naszej sztuce partykularny i lokalny charakter, który sprawia że staje się ona całkowicie marginalna. Przedstawiamy swoja historie jako rzekę pretensji do całego świata – o czym wylano już chyba całe morze atramentu. Tu nie sądzę by Niemiec miałby jakikolwiek problem z odbiorem, a nawet może go zainteresować o co to chodzi – jeśli wcześniej nie wiedział. Czyli jest to taka sztuka która ma propagandowo-edukacyjny wydźwięk ( a przynajmniej potencjalnie może mieć). Rosjanie mają olbrzymie tradycje tego typu utworów ( propagandowych, na bardzo wysokim poziomie artystycznym, kreatywnym itp.).

    Innym elementem jest to że wybierają tematykę związaną z własną historią. Oczywiście daleko mi by pretendować do miana znawcy sztuki rosyjskiej, ale z tego co widzę interesując się malarstwem i sztukami plastycznymi – w Rosji jest niesamowita ilość zdolnych młodych ludzi i co więcej – skoro oni tam sa – musi tam być jakiś rynek sztuki.Ludzie ci niekoniecznie naśladują sztukę zachodnią – nawet jeśli czerpią pełnymi rekami z jej skarbca . Przede wszystkim prezentują doskonałość techniczną i szczególny słowiańsko – rosyjski sposób widzenia świata, na który nie zdobędzie sie ani Disney ani nikt kto go stara się naśladować. Sztuka ta zachowuje kulturowy charakter, pewną refleksję czy formę – poniekąd od co najmniej 200 lat – czy to wystarczy by powiedzieć ze od zawsze – obecną za naszą wschodnia granicą. Zdobywają uznanie nie tylko w Rosji ale i na zachodzie gdzie zapewne wyjeżdżają robić karierę ( jak rosyjscy naukowcy, fizycy, matematycy), ale oni tam nadal są, coraz to nowsi i ciekawsi. Coraz mniej odtwórczy, coraz bardziej oryginalni. Wyjeżdża zapewne 15 % – reszta jakoś żyje. Jest pewnym paradoksem, że być może przy niskim standardzie życia mierzonym poziomem PKB na mieszkańca, czy parytetem nabywczym, żyją w społeczeństwie będącym na znacznie wyższym niż nasze – cywilizacyjnym rozwoju. Nie wiem czy tak jest – ale może tak być – skoro ( nie wiem czy tak jest) – funkcjonują instytucje – uniwersytety, akademie kształcące artystów i dające im solidne podstawy głębokiego zaczepienia w nieimitacyjnej kulturze. Nawet jeśli niektóre z tych instytucji są w Rosji instytucjami niemal-reżimowymi.

    Masa rzecz i do głowy przychodzi kiedy widzę takie dzieła jak filmik o którym mowa. My żyjemy w społeczeństwie niesamowicie konsumpcyjnym i pozbawionym wartości. Wierzymy w pieniądz i sądzimy że pieniądz otwiera wszelkie drzwi, rozwiązuje wszelkie problemy, buduje wszelkie relacje między ludźmi. Taką właśnie bajkę, jak to się mówi w humanistyce obecnie, narracje, opowiadamy sobie od 20 lat w Polsce.  Jest to rodzaj samospełniającej sie przepowiedni – ten kto sam jest złodziejem widzi najpewniej wokoło siebie złodziei, cynik nie rozumie skali wartości zaangażowanych ludzi, osoba oschła i bez serca nie rozumie odruchów serca i dobroci. Widzimy Rosjan podróżujących do nas aby zrobić zakupy czy pojeździć na nartach. Ponieważ dla nich to jak dla nas „wyjazd na narty do Włoch” – tak bowiem my o tym myślimy- wydaje nam sie że pełnimy względem nich rolę „zachodu”. Tymczasem nie jest wykluczone że oni jada do nas tak jak my do Tunezji czy Maroka. W takiej roli nie bardzo byśmy chcieli sie widzieć. Prasa donosi o strasznym upodleniu ludzi w Rosji – prostytucji, korupcji, mordach. Ale kiedy ktoś pochodzi po stronach w internecie pisanych cyrylicą – tam tego nie widać. Widać ciekawych ludzi.

    Nie chciałbym by ktoś odniósł wrażenie że padam na kolana pod wrażeniem tego filmiku. Nie padam. Jestem w pełni świadomy że na youtube można znaleźć podobnych produkcji setki jeśli nie tysiące. Wiem, że życie w Rosji nie jest proste i daleki jestem od idyllicznego obrazu tego jak wygląda stan społeczeństwa i warunki rozwoju. To co wywołuje mój sprzeciw, by nie rzec wkurwienie, to przekonanie że jesteśmy lepsi, że my, Polacy, wsiedliśmy do magicznego pociągu do nowoczesności który zawiezie nas do raju bo „w dłuższej perspektywie” Wolny Rynek sprawi  że staniemy sie wszyscy amerykanami ( zdaje sie że to jest wizja polityczna leżąca u podstaw 3-ciej RP – o ile jakakolwiek wizja się u tych podstaw znajduje).  Ale patrzę, widzę i bardzo mnie to dziwi, że nie dostrzegamy, że nawet w kryzysie, wobec problemów globalizacji – na zachodzie – ale i w Rosji – dzieją się rzeczy o jakich w Polsce możemy tylko pomarzyć. I właśnie ta konstatacja – że upodlona i na wpół totalitarna Rosja być może jest kulturowo mniej pustynna niż Wolna Polska – napawa mnie przerażeniem. Nie dlatego ze boję się Rosji. Dlatego że boję się nas samych.

    Od 20 lat padamy ofiarami propagandy. Taką rolę pełniła Wyborcza, Wprost, Nie itp. gazety, teraz pełnią ją witryny dziennikarzy w rodzaju Lisa czy Olejnik, którzy przecież nie starają się o żaden obiektywizm, a tylko chcą ugrać swoją karierę na permanentnym konflikcie politycznym jaki częściowo sami w Polsce tworzą. Portaloza – to objaw sensacjonizmu – prasa nas nie naucza, nie pełni roli informacyjnej. Skąd mamy wiedzieć co jest na wschodzie? Skąd, ograniczeni do Teleekspresu,  mamy wiedzieć na czym polega „normalne życie” i „normalne społeczeństwo”? Czy wystarczy śledzić newsy w portalach na całym świecie? Czy ma nas pocieszać że w Hiszpanii też jest bezrobocie ( co nie przeszkadza sprzedaży samochodów osobowych w tym kraju bić wszelkich rekordów)?  Wydaje się, że ostatnimi czasy każdy problem naszego kraju wynika z globalizacji, robotyzacji i automatyzachi przemysłu ( z tym, ze ta automatyzacja wygląda tak jak na obrazku.   Czy nasi „eksperci”, tłumacząc wszystko robotyzacją,  nie wiedzą że gospodarka Chińska polega głównie na taniej pracy ręcznej miliardowej armii robotników? ) Czy wystarczy że dostrzeżemy że świat rozwija się w kierunkach które dla nas są całkowite – decyzjami ekipy balcerowiczowskiej – zamknięte na najbliższe 20-30 lat, o ile dokonamy inwestycji w edukację i naukę, co w zasadzie jest niemal niemożliwe?

    Inaczej – czy naród prymitywów – jak nam przedstawia sie Rosjan – mógł stworzyć taki film ( i setkę innych, jeszcze wspanialszych być może, dzieł sztuki, nauki a także techniki – w końcu Rosjanie nadal latają w kosmos)?  Mam nieodparte wrażenie że 99% polskiej prasy pisze o wschodzie tak jak wyimaginował to sobie Radek Sikorski – co oznacza zasadniczo dno intelektualne i brak jakiejkolwiek głębszej refleksji…