Człowiek, bywa, jest nadziei pełny.
Siada w barze, do stołu zziajany.
“Panie starszy, proszę coś ciepłego”, wtem
“Kotlet stary.. Kotlet odgrzewany!”

Temu panu bardzo zależało,
kawa, kino, bilet wystarany…
“Ale film, proszę pana, widziałam!
Kotlet stary… Kotlet odgrzewany!”

Piękny romans, on, ją, kocha szczerze,
Autor mnoży im losów odmiany.
“Ta fabuła? Tyle razy było!
Kotlet stary…Kotlet odgrzewany!”

Cóż, po latach to spotkanie dziwne,
Ta rozmowa, temat niespodziany…
“Myśmy wszystko sobie powiedzieli”, więc
“Kotlet stary… Kotlet odgrzewany!”

Jak on nudzi, to największa zbrodnia.
Już lepiej gdy jest człek obrażany!
“Ty wciąż stoisz, a ja, patrz zmieniona!
A Ty w kółko.. kotlet odgrzewany!”

A ja powiem: “niechże i tak będzie.
Niech Cię niesie ta potrzeba zmiany”
Cóż ja mogę dać Ci prócz uczucia?

Kotlet stary… kotlet…odgrzewany…