O Fortuna, velut luna
statu variabilis,
semper crescis, aut decrescis;
vita detestabilis
nunc obdurat, et tunc curat
ludo mentis aciem,
egestatem, potestatem
dissolvit ut glaciem.     

 

Sors immanis et inanis,
rota tu volubilis,
status malus, vana salus
semper dissolubilis,
obumbrata et velata
michi quoque niteris;
nunc per ludum dorsum nudum
fero tui sceleris.

Sors salutis et virtutis
michi nunc contraria,
est affectus et defectus
semper in angaria.
Hac in hora sine mora
corde pulsum tangite;
quod per sortem sternit fortem,
mecum omnes plangite!

O Fortuno, księzycowo
tyś jest kapryśna i zmienna.
Wynosząca, rujnująca;
W życiu mi nie wzajemmna.
Raz uciskasz, raz łagodzisz,
tak ze mną sobie grywasz.
Czy ubóstwo, czy bogactwo,
lekko jak mgłę rozwiewasz.     

 

Losie – straszne jest i puste,
twe wirujące koło.
Zepsutaś jest. Mój każdy gest
śmiech wywołuje wkoło.
W tych ciemnościach, i domysłach,
zagadki wciąż są nowe.
W tej twojej grze, trwoga spadnie
na moją nagą głowę.

Czym zdrowiu jest, czym w cnocie jest,
Z losem mi trzeba walczyć.
Rozpala mnie, obarcza mnie,
nie umiem się uwolnić.
W złej godzinie, niespodzianie,
zrywa i brzmiącą strunę.
Bo fatum złe, pokona mnie,
Wszystkim przynosi płacz!

 

    Pozwoliłem sobie na tłumaczenie! Padło na O Fortuna ze zbioru Carmina Burana.  Muzyka jest podniosła i porywająca, jest to bardzo znany i łatwo rozpoznawalny utwór. Wykonań na Youtube jest bardzo wiele. Łaciny nie znam wcale. Angielski o tyle o ile – a z niego na podstawie tekstu z wikipedii tłumaczyłem. Tłumaczenie też nie wierne – zdaję sobie sprawę że ostatnie cztery wersy idą wpoprzek tekstu. Ale jakoś mnie chwyciło. Przerażajace. Życie i ta muzyka.  Znalazłem inne tłumaczenie, i jest ono znacznie zgrabniejsze, ale mam nadzieje, że moje jest śpiewniejsze.