You are currently browsing the monthly archive for Luty 2013.

 

 

    „The film is about the essence of art and the importance of faith and shows an artist who tries to find the appropriate response to the tragedies of his time. The film is also about artistic freedom and the possibility and necessity of making art for, and in the face of, a repressive authority and its hypocrisy, technology and empiricism, by which knowledge is acquired on one’s own without reliance on authority, and the role of the individual, community, and government in the making of both spiritual and epic art.”

     Za Wikipedia – artykuł o filmie Tarkowskiego „Andriei Rublev”

    [1]”Jednym z istotniejszych zdarzeń kształtujących zbiorową tożsamość napisowców, był sygnalizowany już w raporcie atak przypuszczony na to środowisko przez firmę dystrybucyjną [filmy] [słowo filmy – przypis mój] Gutek Film na przełomie 2005 i 2006 roku. Atak ten pociągnął za sobą nie tylko zawieszenie jednego z dwu największych portali dystrybuujących listy dialogowe (napisy.info), ale też późniejsze (2007) aresztowanie osób prowadzących drugi z portali (napisy.org).”

   [2] „W 2007 r. działania organów ścigania nakierowane teoretycznie na właścicieli serwisu napisy.org, zaczęły zataczać szersze kręgi obejmując również samych *tłumaczy.* Były naloty policji o szóstej rano, rekwirowanie komputerów, zatrzymania. Anna wspomina o strachu, jaki jej wówczas towarzyszył – twierdzi zresztą, że odczuwa go do dziś. W reakcji na informacje o działaniach policji, sformatowała dysk twardy, część płyt z filmami wyrzuciła, a co fajniejsze elementy zbioru wywiozła na działkę i ukryła w piwnicy. „Przycichła” na jakiś czas, podobnie jak większość tłumaczy. Po czym wróciła do tłumaczenia „pirata” i wrzucania napisów do sieci – bo jak twierdzi, nie wyobraża sobie już życia bez tego. Co zrobiłaby, gdyby w obliczu konsekwencji prawnych musiała przestać? Na pewno nie robiłaby tłumaczeń „do szuflady”. „Prędzej bym poszła na takie portale, gdzie  się poezję tłumaczy. Wtedy jest bardziej legalnie, może nikt cię nie będzie ścigał, bo już dawno wszyscy nie żyją.””

    Za: „TAJNI KULTURALNI. Obiegi kultury z perspektywy twórców sieciowych węzłów wymiany treści.”  Raport na licencji CC, dofinansowany z funduszy Ministerstwa kultury i Dziedzictwa Narodowego, można pobrać TU.  Warta uwagi lektura, rzecz w naszym kraju niezwykła – rząd sfinansował próbę poznania i zrozumienia postaw innych ludzi. Powyższe cytaty pochodzą z tekstów zamieszczonych w tym opracowaniu, autorstwa Marka Krajewskiego (cytat [1])  i autorów raportu – Mirosław Filiciak, Michał Danielewicz, Anna Buchner, Katarzyna Zaniewska ( cytat [2])

    Na obrazku powyżej, otwierającym ten wpis na blogu, jest fragment psałterza, przedstawia on: „Khludov Psalter (detail), 9th century. The image represents the Iconoclast theologian, John the Grammarian, and an iconoclast bishop destroying an image of Christ. (State Historical Museum, Moscow)” Obraz pochodzi z artykułu Wikipedii na temat Ikonoklazmu.

    Ikonoklazm polegał na egzekwowaniu zakazu czczenia ikon – czyli wałczono z Ikonodulią. Aby zakaz uczynić obowiązującym zakazano malowania ikon i niszczono te, które istniały. Historycy nie znają faktycznych powodów dla których wprowadzono Ikonoklazm. Po okresie zakazów, władzę polityczną objęli ludzie, którzy przezwyciężyli zakaz, i wszystko co o nim wiemy, pochodzi z ideologicznie przeciwnych Ikonoklazmowi źródeł. Spekuluje isę że Ikonoklazm mógł mieć związek z próba pomniejszenia ekonomicznych i politycznych wpływów  monastyrskich ( klasztornych), bowiem to monastyry były głównymi wytwórcami czczonych ikon, co często było podstawa ekonomiczną ich funkcjonowania. Podobno znane są przypadki ludzi którzy pomimo zakazu malowali w ukryciu, ryzykując śmierć.

    Nie twierdze że jedno ( Rublov ), drugie ( naloty policji na tłumaczy na wezwanie Gutek Film ) i trzecie ( Ikonoklazm) są tym samym, czy nawet podobnym zjawiskiem. Ale jest coś niepokojąco podobnego w dystrybutorze filmów i biskupie niszczącym wytwory kultury którą starają się chronić czy wręcz budować. I w zawłaszczaniu pola kultury przez władzę, jak u Rublova,  nawet jeśli jest to tylko władza pieniądza i „rynku”…

Reklamy

 

 

 

    W internecie można znaleźć niezwykłe rzeczy. Ostatnio czytałem o listach jakie wymieniali między sobą Carl Friedrich Gauss i dwaj Bolyai ojciec Farcas i syn Janos. Ojciec, Farcas Bolyai i Gauss byli bardzo dobrymi przyjaciółmi z czasów wspólnych studiów w Getyndze. W jednym z listów jakie wymienili, w okolicach 1800 roku, Bolyai oznajmia Gaussowi że zamierza „osadzić geometrię Euklidesa na solidnych podstawach” co między innymi ma polegać na przeprowadzeniu dowodu V pewnika geometrii Euklidesa o prostych równoległych. Następnie następują 32 lata przerwy w korespondencji. Farcas Bolyai w ich czasie stara sie bezskutecznie dokonać tego co obiecał, aż popada w zniechęcenie. Sądzi że zmarnował swoje życie, próbując dowieść V pewnik geometrii Euklidesa. Swojemu synowi, Janosowi, który miał ciągoty matematyczne, zaleca by nie zajmował się tym zagadnieniem gdyż jest ono równie niebezpieczne jak nieopanowane żądze ciała.  Bolyai syn zlekceważył ostrzeżenie, i pracował nad tymi samymi zagadnieniami kontynuując pracę ojca. W końcu doszedł do rewolucyjnego wniosku że nie da sie udowodnić V pewnika, a jako dowód tego odkrycia, skonstruował niesprzeczną geometrię w której V pewnik był nieprawdziwy. Janos napisał wtedy do Gaussa list w którym przedstawiał mu swoje koncepcje na temat. Było to w 1831 roku.  List ów nie doczekał sie odpowiedzi, a ważna część korespondencji, w tym sam manuskrypt, zaginęła. Wobec takiego obrotu spraw Farcas Bolyai, ojciec, napisał do Gaussa list, w 1832 roku,  z prośbą by ten odpowiedział na list syna Janosa, zaś wraz z tym listem przesłał brakujące materiały. Gauss odpowiedział na list Farkasa Bolyai, po trwającym 32 lata braku kontaktu,  twierdząc że pomysł jego syna jest sensowny, ale że nie Janosowi należy się pierwszeństwo ale jemu, Gaussowi, bowiem sam wykonał całkiem podobne dowody i rozumowania.

    W Polsce w wielu podobnych sytuacjach jesteśmy postawieni wobec domysłów. Czasami mamy źródła pisane, czasami opowieści naocznych świadków. Nader często nie ma nic. Zaginęły fotografie, listy, dokumenty, świadkowie nie żyją. Kto stara sie ocalić listy kiedy ledwo daje się ocalić życie? Żyjemy w kraju w którym etażerka z XIX wieku urasta domiary narodowego zabytku kultury, w odróżnieniu od Anglii czy Francji gdzie jest tuzinkowym gratem jakich wszędzie w piwnicach i na strychach pełno. Tam, ignoruje się „zabytkową” zastawę stołową bo jej jej nadmiar. U nas często ignoruje sie bo ignorują ją Anglicy wiec pewnie nie ma wartości.

    Zastanawiałem sie nad rolą Wikipedii w Polsce, tej polskiej, i nad tym co piszą ludzie w wielu miejscach, w dyskusjach i w gazetach, o  jej „szkodliwym działaniu”. Ma ono polegać na tym, że wiedza z Wikipedii jest niepewna, często bywa wynikiem przepisania z innych źródeł bez zrozumienia treści. Jej twórcy często nie mają kwalifikacji by pisać hasła, czasami brak im wręcz wiedzy ogólnej. Nader często widoczne są niedostatki językowe. Osobiście uważam, że w gronie adminów PL wiki znajdują się ludzie o kuriozalnych jeśli nie wręcz przestępczych poglądach ( faszyzm). Nie chciałbym tu dyskutować o szczegółach tych spraw, wiadomo że piszą o tym już  wszędzie, a nawet w niektórych, zwłaszcza prywatnych mediach, Wikipedia stałą sie wygodnym chłopcem do bicia ( jak wszystko co nie powoduje zemsty w postaci wycofania reklam przez skrytykowaną firmę, lub wręcz pozwu o zniesławienie ze strony korporacji. Warto zwrócić uwagę, że zestaw dziedzin, które gazeta prywatna może skrytykować bez nadmiernego ryzyka biznesowego i prawnego jest coraz mniejsze ).  Oto co wymyśliłem w punktach.

 

  1.  skąd bierze się treść w PL wiki. Treść w PL wiki bierze się z głowy ludzi. A w głowach pojawia sie na skutek uczenia się, doświadczenia życiowego, lektury książek. Znaczna część artykułów w PL wiki powstaje na skutek tłumaczenia artykułów z EN wiki. Wszystkich źródeł nie będę tu wymieniał ( interesujący temat na pracę doktorską) Chciałbym wymienić jawnie jedno ze źródeł – źródła materialne powstałe w PRL ( książki, dokumenty, gazety).
  2. materiały powstałe w PRL dotyczą wielu różnych dziedzin. Od ciekawostek dotyczących życia codziennego ( urywki prasowe) po opracowania naukowe jak biogramy, kompilacje, prace historyczne i popularne dotyczące pewnych zagadnień. Znaczenie tych materiałów jest trudne do przecenienia. Skąd wiemy kiedy urodził się Karol Borsuk ( matematyk)? Skąd wiemy kiedy i na co zmarł Dodek Dymsza (aktor)? Między nami a nimi tkwią źródła wydawane czy powielane w PRL-u – encyklopedie, biografie i autobiografie, notki prasowe, nekrologi. Nie da się uniknąć czerpania wiedzy z tych źródeł.
  3. Państwo Polskie po 89 roku niemal że aktywnie niszczy historiografię i piśmiennictwo wydawane w czasach PRL-u. Z bibliotek dzieła tego typu są rugowane jako bezwartościowe, ba! znikają same biblioteki ( trudno o bardziej dobitny przykład upadku cywilizacyjnego po 89 roku w Polsce !! Warto pamiętać – pod kierownictwem, ministra Boniego ). Tymczasem nawet niewiarygodne ideologicznie, dokumenty te sa one źródłami pisanymi dokumentującymi pewien okres historii kraju. Brak jest jakichkolwiek sensownych działań zmierzających do digitalizacji tego piśmiennictwa. Nie chodzi o ocenę ich treści, ale o dokument w takim sensie jak chusteczka do nosa używana przez Piłsudskiego staje sie relikwią narodową, żeby nie wspomnieć o czci jaką niejeden otaczałby jego gacie, i to pomimo że raczej jasne jest iż sam marszałek miałby taką osobę za ciężkiego idiotę..
  4. Książki te nie są wznawiane, wobec upadku edukacji trudno oczekiwać by takie przedsięwzięcie miało jakiekolwiek podstawy ekonomiczne czy racjonalne. Nikt nie wznowi ani popularnej „Serii z tygrysem” ani, dokumentów dotyczących bitwy pod Studziankami, ani książki Kuratowskiego „Pół wieku matematyki Polskiej”. Trudno także spodziewać się by rząd Polski finansował tego typu publikacje gdyby miały powstać one „od nowa”.
  5. wobec braku zainteresowania tego typu opracowaniami wikipedia stanowi jedyne cyfrowe źródło do którego zachodzi transfer wiedzy z wymienionego powyżej piśmiennictwa. Jest tak, gdyż tysiące hobbystów piszą hasła w wikipedii w oparciu o swoje domowe biblioteczki, które niebawem ich dzieci, nieumiejące czytać, spalą w kominku lub wyrzucą na makulaturę.

    Tym samym Wikipedia, dzięki swojej otwartej formule, zyskuje status archiwum cyfrowego owej wiedzy. Nie jest w stanie ( z rozmaitych powodów, w tym prawnych) zapewnić pełnej digitalizacji źródeł, jest jednak w stanie zapisać wiedzę w nich zgromadzoną.  Wobec braku aktywności państwa, a zwłaszcza Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, które zajmuje sie raczej ochroną własności intelektualnej Hollywood niż Polską kulturą czy dziedzictwem, wiki ma ważną rolę do odegrania – jedną z wielu potencjalnie ważnych.

 

    Żyjemy w kraju w którym łatwiej dowiedzieć się o tym co sie dzieje w Berlinie czy Los Angeles, niż w Pcimiu czy Słupsku, w którym być może łatwiej znaleźć eksperta od historii przemysłu w USA niż w Poznańskiem. Stąd wiki, może zapisać trywialną dziś, a bezcenną pojutrze, cześć wiedzy o naszej kulturze, której inaczej nie ocalimy, bo ani nie jest związana z chlubą Polskiego  oręża, ani nie służy niczyim interesom biznesowym, ani nie dotyczy podziwianych przez nas kultury i historii obcych państw. Jest zaledwie dokumentem naszej własnej, codziennej kultury i wiedzy dotyczącej dzisiaj zwyczajnych, często znanych i ważnych ale niedocenianych u nas, a jutro zapomnianych, postaci, jakich w historii Polski wielu.

 

 Uwagi spisane powyżej są na pograniczu tej dyskusji: https://plus.google.com/u/0/104271045076780625251/posts/h34rofVyS27

Enter your email address to follow this blog and receive notifications of new posts by email.

Dołącz do 255 obserwujących.

Reklamy
%d blogerów lubi to: