Od dziecka, zawsze interesowałem się literaturą Science-Fiction. Może to były po prostu takie lata? Pamiętam doskonale że zaczęło się od serialu Kosmos 1999. Serial o ile pamiętam leciał w 2-gim Programie Telewizji Polskiej, jakoś w godzinach południowych chyba w soboty. Może było to słynne Studio Gamma? W Przedszkolu namawiałem zawsze kolegów by bawić się właśnie w Kosmos 1999 zaś szczególne moje uznanie budził kolega który potrafił naśladować sposób poruszania się dzielnych kosmonautów po powierzchni Srebrnego Globu, w warunkach zmniejszonej ważkości.

     Zainteresowanie zostało mi na tyle długo by w szkole średniej czytać nie tylko SF ale także nieco wydawanej wówczas literatury popularnonaukowej. Pamiętam książki Olgierda Wołczka „Człowiek i Tamci – z Kosmosu”, czy Andrzeja Marksa „Podróże międzygwiezdne”. W tamtych czasach powszechne było wyrażanie zaniepokojenia stanem wyścigu zbrojeń, a za całkowicie realną możliwość uznawano trwałe zakończenie historii ludzkości w wyniku wojny jądrowej. Pogląd ten doczekał się takiej nobilitacji, że został poniekąd awansowany do rangi hipotezy naukowej. Mianowicie prawdopodobnych odpowiedzi na pytanie: „dlaczego kosmici do nas się nie odzywają” poszukiwano w kwestiach „około atomowych”. Pytanie samo w sobie jest intrygujące i tylko zwykłemu brakowi wyobraźni zawdzięczamy że umyka nam jego paradoksalność. Znany Wszechświat jest tak ogromny, ba! sama Galaktyka, to znaczy Droga Mleczna – jest tak olbrzymia, że z jak to się mówi astronomicznych skal wielkości wynika, gdzieś, ktoś musi się chcieć z nami skontaktować. Tak jak w wielkim mieście można mieć pewność że w danej sekundzie kilka osób jednocześnie, właśnie spogląda na zegarek, tak jak na całym świecie w danej minucie wielu ludzi prowadzi rozmowę na ten sam temat. Rzeczy te wynikają z czystej statystyki. Tymczasem – Wszechświat milczy. Kosmici nie odzywają się do nas, a przynajmniej my nie potrafimy tego dostrzec.

     Na pytanie dlaczego nikt nie widział kosmitów, podawano kilka odpowiedzi. Jedna z nich brzmiała: „odkąd odkryliśmy broń jądrową, jesteśmy zbyt niebezpieczni i cała galaktyka zamilkła bo sie nas zwyczajnie boją”. Odpowiedź ta zdaje się była inspiracją dla filmu „Dzień w którym stanęła Ziemia”. Inny pogląd głosił że Prawa Rozwoju Cywilizacji ( nieco chyba podobne w swej ogólności do Praw Rozwoju Społeczeństw Marksa) wskazują iż jeśli jakaś cywilizacja wejdzie na drogę rozwoju technicznego, wyzwolenie energii atomu jest nieuniknione. Skontaktować się z nami mogą tylko cywilizacje techniczne – przesłanie sygnału przez międzygwiezdną pustkę wymaga przecież władzy nad falami elektromagnetycznymi. Ale skoro otwarto puszkę Pandory w postaci wyzwolenia energii atomu, zegar tyka, czas życia cywilizacji jest policzony. Nieunikniony konflikt jądrowy niszczy każdą cywilizację techniczną po astronomicznie krótkim okresie czasu – najwyżej kilkadziesiąt lat od wynalezienia broni atomowej. W tym duchu napisana jest książka „Słuchacze” Jamesa E. Guna. Bohaterowie odbierają sygnał od pozaziemskiej cywilizacji, jednak kontaktu nie udaje się nawiązać. Pomiary radiowe wskazują na wybuch konfliktu nuklearnego. Podobne motywy znajdujemy w twórczości Stanisława Lema, na przykąłd w powieści „Astronauci” zekranizowanej pod tytułem „Milcząca Gwiazda”. W wielkim skrócie Wenusjanie + atomy = zagłąda, choć zapowiadali sie całkiem nieźle, Całkiem podobnie, choć to zupełnia już inna klasa literatury, toczy sie akcja powieści Stanisława Lema „Fiasko”, zaś odniesienia do możliwej wojny jądrowej są dosyć częste w jego publicystyce i harmonijnie wtapiają się w lemową opinię na temat postępowania ludzkości jako takiej

     Rzecz to znana, że sztuka, literatura, dramat i film przekazując swoje treści w istocie budują pewien obraz świadomości zbiorowej. Spotkałem sie wiele razy z twierdzeniami że sztuka zajmuje się rodzajem społecznej psychoterapii w bezpiecznej formie oswajając strach, lęki współczesnego jej człowieka. Wielu sympatyzujących z komuną recenzentów, chciało widzieć w popularnych wówczas na zachodzie horrorach o zombie, wampirach – pewną charakterystykę nieuświadomionego obrazu relacji społecznych ( każdy staje się potworem gdy go zarażą inne potwory. Ufać nie można nikomu, w tym zwłaszcza najbliższym – kochanemu, dzieciom. Pozostaje tylko biec…. ). Oczywiście filmy takie jak niezły THX 1138 Lucasa, można było także rozumieć jako krytykę konsumpcjonizmu i ogłupiającego entertainmentu.

     Przyjmując za dobrą monetę takie stanowisko warto zastanowić się nad komentarzem pod ciekawym artykułem „WOW!” Jerzego Michała Pawlaka ze Studia Opinii. Artykuł ciekawy, polecam, mówi o niepotwierdzonym, jednorazowym, udanym nasłuchu sygnału od kosmitów. Sygnał wprawił badaczy w zdumienie stąd nazywa się go Sygnałem Wow. Dlaczego nie nadają dalej? Dlaczego nie udało się detekcji sygnału powtórzyć? Równie ciekawy jak sam sygnał jest komentarz jednego z czytelników. Pozwolę sobie zacytować:

„A może było tak, że nadaw­com, gdzieś w gwiaz­do­zbio­rze Strzelca, ichni rząd też obciął fun­du­sze na … nada­wa­nie ? Czyli sytu­acja jak w pio­sence Krysi Prońko pt „Tra­fić w czas“. Gdyby cywi­li­za­cje były ciut mniej rozumne i nie ściu­biły tak jak mają we zwy­czaju, to może byśmy zyskali towa­rzy­sko — wpraw­dzie o suchym chle­bie ale by się poga­dało o tym i o owym.”

     Tak oto dochodzimy do Nowego Prawa Kosmicznego. Wcale nie chodzi o nieuniknioną nuklearną zagładę! Obcym cywilizacjom udaje się w swej mądrości uniknąć tego pesymistycznego scenariusza. Nieuchronna Prawda daje sie rozpoznać w logicznym następstwie wniosków. Kontakt możemy nawiązać tylko z cywilizacją techniczną bo muszą mieć anteny. Aby mieć anteny, muszą mieć pieniądze by je zbudować, że o rachunkach za prąd nie wspomnę! Aby mieć pieniądze, muszą afirmować Święte Prawo Własności i Wolny Rynek. A ten eliminuje nieefektywne mechanizmy gospodarcze jak trwonienie funduszy publicznych. Cywilizacje pozaziemskie milczą bo u nich też udało sie z sukcesem wdrożyć Kosmiczny Plan Balcerowicza! Zwróćmy uwagę, ze wśród setek tysięcy pozaziemskich cywilizacji muszą być setki znacznie bardziej zaawansowanych od nas. Pomimo iż ich realizacja ideałów neoliberalnych jest posunięta wprost niewyobrażalnie daleko, sygnałów nie wysyłają. Czy Milczenie Kosmosu to nie piękny dowód na to Najbardziej Zaawansowane Cywilizacje Wszechświata finansują naukę z funduszy prywatnych?

     Ciekawe co takie rozumowanie mówi o stanie naszej, Polskiej, cywilizacji…