Czytanie jest to podroż w czasie i przestrzeni. Książka otwiera przed nami drzwi do cudzego umysłu. Czasami jest to umysł jej autora.Czasami całkowicie nieistniejący, a przez to często znacznie bardziej realny od rzeczywistych, umysł fikcyjnej postaci. To co zewnętrzne znika. To co realne na chwilę zostaje wypełnione tym co działo się, dzieje się lub będzie się kiedyś działo w czasie który nie istniał, nie istnieje lub nigdy nie nastanie. Odbywamy spotkania które nigdy nie będą miały miejsca. Czasami spotykamy tak nawet samych siebie.
     Czytanie to podróż do wnętrza. Ze słów całkiem obcej i odległej osoby wyrastają w nas doznania których nie uruchamiamy samotnie lub doznajemy w innych sytuacjach – wzruszenia, zadziwienia, zaciekawienia. Książka pozwala nam żeglować przez ocean by odnaleźć skarb piratów na wyspie, lub odbyć rozmowę z Immanuelem Kantem. Wszystko to bez wstawania z łóżka.
     Czytając – dowiadujemy się co myślą inni, określamy się względem nich jak statek pełnomorski określa swoje położenie względem tych satelitów których położenia wcale nie zna. Chwytając za książkę, kto wie do czego go ona zaprowadzi? Z powodu książek wybuchały wojny i kończyły się wojny, ludzie kochali i nienawidzili. Wiedza zdobyta w czytaniu książek potrafi ocalić i zniszczyć, dać szczęście i wbić w iluzję. Ludzie wchodzą do gabinetu luster z którego czasem nie potrafią wyjść całe życie. A czasem wcale wyjść nie pragną.
     Czy nasze życie nie jest wiecznym przeglądaniem się w oczach innych? Czy książka nie pozwala na chwile przeglądnąć się we własnych? Wyobrażone rzeczy czasami więcej mówią o ludziach niż ich realność. Żyjąc w społecznych relacjach i kontekstach, spełniając swoje role rodzinne i zawodowe, bardziej utkani jesteśmy z fikcji i wyobrażeń o sobie niż z twardej materii świata. Wyobrażony kształt powinności ma większy dla nas imperatyw niż prawdziwe cudze potrzeby, których często nie znamy. Bo i dla innych postępować jak nakazuje wyobrażenie o sobie samym bywa ważniejsze niż ich potrzeby. Życie jednak nie jest jednym wielkim konwenansem. Skoro ktoś potrafi nie wiedzieć o tym że czegoś pragnie, czy można taki stan nazwać potrzebą lub poczuciem braku? Czasami można gorąco pożądać rzeczy która jest całkowicie obojętna.
     Nieistniejąca realność często waży więcej niż realna nieobecność.
     Książki są jak drzwi do świata który nie istnieje bardziej realnie niż nasze myśli.
     Jak dziwnym fenomenem jest to że mogą egzystować poza kontrolą naszej woli, choć nigdy całkowicie niezależnie?

     Wystarczy kilka sprzeczności by uzyskać literacki poziom głębin… ;-)