Wciąż zastanawia jedno – jakie są powody protestów, działań, sytuacji jakie ostatnio przetaczają się przez świat.

    Kiedyś czytałem artykuł z którego wynika, że powodem i to niemal jedynym, są wysokie ceny żywności. Osobiście jednak nie wierze w żadne teorie oparte na jednym parametrze, wyjaśniające rzeczywistość za pomocą jednej krzywej. No i tu pojawia się problem, bo trudno oczekiwać aby jedno wyjaśnienie pasowało do Grecji ( gdzie demonstrują ci co napożyczali a nie chcą oddać), Londynu (gdzie demonstrują chuligani), Izraela (gdzie chodzi o sprawy ustrojowe), Egiptu ( gdzie naród walczy o demokrację) i Arabii Saudyjskiej ( gdzie jak wiadomo w odróżnieniu od innych państw demonstrują tylko terroryści i zwyrodnialcy) i USA ( gdzie demonstruje 99% ale i tak wiadomo ze trzeba obniżyć podatki). Takie niepokoje przetaczają się przez świat – z niepokojąca kumulacją czasową.
    Osobiście mam wrażenie że ludzie w swoim postępowaniu są znacznie prostsi, i znacznie bardziej przewidywalni niż się wydaje, że jesteśmy nie więcej niż jak te surykatki, może nawet mniej skomplikowani wewnętrznie bo one mają jeszcze ogon a my już nie. Tylko że nie umiemy zrozumieć siebie samych – a w większości nawet nie chcemy – bo wszystkie te „narracje o co chodzi” zgłaszane przez komentatorów i ekspertów w większości przypadków nie służą wyjaśnianiu tylko wsadzeniu palca w oko bezpośredniemu przeciwnikowi politycznemu.

    Znajomy opowiadał przeczytane eseje Konrada ( Korzeniowski). W jednym z nich, Konrad wykpiwa komisję (Gminna? od Izby Gmin?) jaka miała wyjaśniać przyczyny katastrofy Titanica. Ścierały się tam różne opinie i interesy, w tym interes armatora i stoczni która Titanica budowała. Wśród opinii eksperckich pojawiła się oskarżenie pod adresem II oficera, który widząc górę lodową podjął decyzję by ją ominąć. Eksperci – co wykpiwał Konrad – ocenili że była to przyczyna katastrofy – Titanic był bowiem w ich opinii niezatapialny – tzw.oczywista oczywistość – tylko że powinien ową górę lodową wziąć przodem – po prostu ją staranować Wówczas miałby nie zatonąć.

    Pewnie gdyby dokopać się dokumentów na temat komisji Senackiej obradującej po jakimś wyrżnięciu Legionów Rzymskich w jakichś Ardenach w III w naszej ery -zobaczylibyśmy tam i posła Cymańskiego i Gowina i Putina i Sarkoziego i Baracka Obamę i nawet Sarę Palin. I wszyscy nie mieliby nic innego do powiedzenia niż to co mówią teraz.

    Sokratesa skazali bo demoralizował młodzież twierdząc że bogowie nie istnieją.

    W filmie „Dark City” grupa ludzi została zamkniętych w wielkim laboratorium.Twórcy laboratorium – obcy – co 12 godzin zamieniają ludziom całą świadomość, osobowość, jaźń. Zmieniają także domy, ulice, całe tytułowe miasto w którym panuje wieczna noc, lata 20 i moda jaką znamy z filmów z Bogartem. Ludzie tracą całą swoją historię i życie, budzą się z letargu będąc kimś innym, ale nadal pozostają indywidualni. Co któryś wariuje, bo nie może znieść zmian, ale nie zdaje sobie przecież z nich sprawy – paradoks. Wariat rysuje na ścianach zawiłe wzory, labirynty w kształcie spirali.

    Ciągle inaczej, nigdy tak samo – zawsze w kółko wracamy do tego samego miejsca…