Poniżej przedstawiam pobieżną opinię na temat założeń do zmian systemu emerytalnego w Polsce. Nie znam się zupełnie na systemach ubezpieczeniowych – stąd moje uwagi są opiniami amatora który starał się przeczytać dokument jaki odnalazł samodzielnie ze zrozumieniem i krytycznie.  Nie uważam się za przeciwnika reformy emerytalnej.  Jestem zdeklarowanym przeciwnikiem głupoty, doktrynerstwa, podejmowania ważkich zmian bez dyskusji i konsultacji. Uważam że warto przeczytać i krytycznie zanalizować. Jak na razie mój wniosek – rząd kiepsko przygotował się do dyskusji – co zresztą nie dziwi.

Poniżej cytaty z dokumentu http://www.premier.gov.pl/download/50/8e/e7bd6c65d609f5fb687dd2ecffa9bcafa7cf.doc – (tutaj link w google docs: https://docs.google.com/open?id=0B7huZ7qWapk6MnJuM2RWcXpTZ3F4aWdZb0tBX3hZdw) „Uzasadnienie do projektu ustawy o emeryturach”  Zupełnie nie wiem jaki jest status tego dokumentu – wyszukiwanie w google tego linka nie zwraca mi żadnych stron które by do niego linkowały. Nawet nie wiem,czy cytując tutaj ów dokument nie popełniam przestępstwa przeciw prawu intelektualnemu. Polecam lekturę całego dokumentu ( niestety zupełnie nieprofesjonalnie wykonanego w formacie doc.). Dokument dostarcza wyjaśnień co do motywacji jakie stoją za proponowanymi zmianami. Niestety brak w nim odwołań do danych źródłowych, np tych przedstawionych na wykresach – w wielu wypadkach nie wiemy zatem np. co jest na osiach, jak zdefiniowane są parametry o których mowa, jakie były założenia analiz statystycznych które są cytowane itp.itd. Niemniej dokument ten ma wielką wartość bo pozwala rozpocząć rzeczową dyskusję. Gdyby tylko rząd chciał dyskutować.  Niestety nie wiem jakie jest oficjalne stanowisko rządu – bo chyba nim nie jest wypowiedź udzielona w radio przez powiedzmy ministra Rostowskiego. Szczerze mówiąc nie rozumiem zupełnie dlaczego dokument ten nie został przedstawiony formalnie, powiedzmy jako stanowisko rządu.  A może został tylko ja nie wiem gdzie i na jakich zasadach. Jeśli ktoś dowie się więcej – proszę o info – uzupełnię komentarz.

Poniżej cytat z dokumentu – podkreślenia są mojego autorstwa:

„Jednym z podstawowych założeń przeprowadzonej w 1999 r. reformy systemu emerytalnego było przywrócenie systemowi charakteru ubezpieczeniowego. Celem systemu emerytalnego jest zapewnienie dochodów osobom, które nie są już zdolne, z racji osiągniętego wieku, do utrzymania się z pracy zarobkowej. Niezależnie od systemu finansowania świadczeń emerytury są wyrazem solidarności międzypokoleniowej. Osoby niezdolne do osiągania własnych dochodów z racji wieku pozostają na utrzymaniu osób, które pracują (opłacają składki ubezpieczeniowe). Emerytura nie powinna być więc formą wynagradzania za osiągnięcie określonego wieku emerytalnego ani ekwiwalentem za warunki pracy czy formą nagrody za osiągnięcia, lecz świadczeniem przyznawanym w momencie osiągnięcia wieku uniemożliwiającego utrzymanie się z dochodów z własnej pracy. Wysokość przyszłych emerytur została uzależniona od kwot składek ubezpieczeniowych opłacanych w okresie całej aktywności zawodowej ubezpieczonych, jak również od okresu, przez który składki były opłacane. Zgodnie z tym założeniem, przyjęta formuła emerytalna ma zachęcać do przedłużania aktywności zawodowej. Uważa się, że indywidualne decyzje o zaprzestaniu pracy i przejściu na emeryturę zależą w znacznej mierze od zachęt finansowych wbudowanych w system emerytalny. Wysokość emerytury z FUS zależy z jednej strony od zewidencjonowanego kapitału na indywidualnym koncie ubezpieczonego w Z US, a z drugiej strony uzależniona jest od dalszego przewidywanego trwania życia. Kapitał rośnie wraz z kolejnymi wpłacanymi składkami – czyli im dłużej się pracuje, tym kapitał jest większy. Wim późniejszym wieku przejdziemy na emeryturę, tym dalsza długość życia będzie niższa, a świadczenie emerytalne wyliczone na podstawie formuły naliczania świadczenia – wyższe. Respektowanie zasady równego traktowania ubezpieczonych płacących jednakową składkę na ubezpieczenie emerytalne (takie samo świadczenie za taką samą składkę) wymusiło dalsze ujednolicanie warunków nabywania uprawnień emerytalnych. Rozpoczęto proces porządkowania systemu emerytalnego. Jeszcze do niedawna, mimo obowiązującego w Polsce wieku emerytalnego wynoszącego 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn, wiele grup społeczno-zawodowych miało prawo do emerytury na co najmniej pięć lat przed osiągnięciem tego wieku. Zgodnie z obowiązującymi do końca 2008 r. zasadami, możliwość wcześniejszego przechodzenia na emeryturę miały również osoby, dla których wcześniejszy wiek emerytalny nie znajdował uzasadnienia w warunkach pracy. Rząd Premiera Donalda Tuska wprowadził w 2009r. emerytury pomostowe, porządkując w ten sposób prawo do przechodzenia na wcześniejszą emeryturę i wiążąc je ściśle z charakterem i warunkami wykonywanej pracy. W rezultacie, o ile jeszcze w 2004 r. średni wiek osoby przechodzącej na emeryturę wynosił 56,8 lat, to w 2010 r. już 59,6 lat. Mężczyzna korzystał z prawa do emerytury w wieku 60 lat a kobieta w wieku 59 lat. Oznacza to, że po spełnieniu warunków do wcześniejszej emerytury, Polacy wybierali emeryturę, a zdecydowana mniejszość pozostawała aktywna zawodowo. Przeciętny staż pracy osoby przechodzącej na emeryturę w 2010 r. wynosił 35,3 lata (35,5lat – mężczyzna i 34,9 lat – kobieta). Wysokość przeciętnej emerytury przyznanej w 2010 r. wyniosła 2.077,49 zł, czyli 64,4% średniego wynagrodzenia w gospodarce.”

Tu moja uwaga – czyli system motywacji nie działa. Rząd nie wie dlaczego. Czy wysoki poziom bezrobocia i zwiększone obciążenie praca pracownika, oraz umowy śmieciowe mają tu jakieś znaczenie? Moim zdaniem – tak. Oczywiście rząd nie analizuje wątku dlaczego system choć w teorii ma zachęcać w praktyce nie zachęca do dłuższej pracy nawet przy obecnych warunkach.

„Komentując zmiany śmiertelności Polaków, Rządowa Rada Ludnościowa w raporcie „Sytuacja Demograficzna Polski. Raport 2010 – 2011” zauważa:„Efektem spadku natężenia zgonów w latach 1990−2010 jest znaczny wzrost długości życia mieszkańców Polski. Przeciętne dalsze trwanie życia noworodka płci męskiej zwiększyło się o prawie 6 lat z 66,23 do 72,10 roku, a w przypadku kobiet nastąpił przyrost z 75,24 do 80,59 roku, czyli o ponad 5 lat. Przyrost długości życia zarówno mężczyzn jak i kobiet, jaki odnotowano w latach 2009−2010, był w porównaniu do ostatnich lat bardzo duży. Przeciętne dalsze trwanie życia noworodka płci męskiej zwiększyło się bowiem o 0,6 roku, a noworodka płci żeńskiej o prawie 0,5 roku. Od 1990 r. dla mężczyzn tylko dwukrotnie odnotowano w Polsce większy przyrost (w latach 1992−1993 i 1999−2000), a wśród kobiet tylko raz (1999−2000) taka sytuacja miała miejsce. Tym samym może to być traktowane jako sygnał, że dalsze obniżanie umieralności w naszym kraju jest możliwe i często pojawiające się w ostatnich latach obawy dotyczące wyczerpywania rezerw w tym zakresie się nie spełnią.

Zwrot „może to być traktowane jako sygnał” jest tu sygnalizowany jako podstawa do całej reformy emerytalnej. Nikt w tym dokumencie nie analizuje średniego czasu przebywania na emeryturze, długości pobierani świadczeń. Może dlatego że jest to parametr dla Polski raczej  niepomyślny – jeden z niższych w UE ( niższe czasy „życia na emeryturze”mają głownie inne kraje byłych demoludów – np. Słowacja) .  Jak widać statystyki odnoszą się do „przyrostu długości życia” bez odniesień do przedłużenia się długości życia dla osób w wieku powyżej 65 lat.  Być może oznacza to że rząd opiera się na fałszywych danych – wliczając do statystyki śmiertelność ludzi zanim osiągną wiek emerytalny. Ponieważ nie przytoczono wprost danych źródłowych – nie jesteśmy w stanie określić które z przedstawionych w dokumencie wykresów i tabel- a jest ich stosunkowo wiele –  opierają się na „przewidywanej długości życia ludzi powyżej 65 roku życia” (PDZ-65+ ) a które na błędnej „średniej długości życia liczonej od narodzin do śmierci” (SCZ-NS). Wolałbym aby analizy rządowe były kalkulowane w oparciu o prawidłowe statystyki – inaczej może się okazać że np. odebraliśmy uprawnienia emerytalne setkom tysięcy ludzi na podstawie błędu rachunkowego/koncepcyjnego. Dokument wskazuje na pewne statystyki dotyczące ludzi powyżej 65 roku życia ( np.wspomina o polepszeniu się stanu zdrowia tej grupy wiekowej). Tu jednak chodzi o jasne rozróżnienie – które z prognoz oparte są o SCZ-NS a które o PDZ-65+. Generalnie – brak jawnych odwołań do danych źródłowych (które dla takich opracowań powinny być często załącznikami dokumentu), a zwłaszcza przytoczenia nie tyle samych danych co np. definicji pokazanych na wykresach współczynników, znacząco utrudnia tutaj analizę poprawności koncepcji.

„Polska ma obecnie jedno z najmłodszych społeczeństw Europy, z najmniejszą liczbą emigrantów. Zgodnie z prognozami Głównego Urzędu Statystycznego, w roku 2035 liczba Polaków spadnie jednak do 35,9 mln, a liczba ludności w wieku poprodukcyjnym (wg dzisiejszych definicji 60 lat dla kobiet, 65 lat dla mężczyzn) przekroczy 9,6 mln (wzrost o 3,5 mln w porównaniu z 2007 r.), co oznaczać będzie, że co czwarty Polak osiągnie wiek emerytalny. Przeciwne tendencje będzie można zaobserwować w populacji osób w wieku produkcyjnym (zgodnie z dzisiejszymi definicjami w wieku od 18 do 59 lat w przypadku kobiet i 64 lat w przypadku mężczyzn) oraz w populacji dzieci i młodzieży w wieku do 17 lat. GUS prognozuje, że w roku 2035 ludność w wieku produkcyjnym zmniejszy się o 3,7 mln(w porównaniu z 2007 r. ) i wyniesie 20,7 mln osób. Natomiast liczebność dzieci i młodzieży w wieku do 17 lat spadnie w 2035 r. o 1,9 mln i wyniesie 5,6 mln. O ile w 2007r. na 1000 osób w wieku produkcyjnym przypadało średnio 248 osób w wieku poprodukcyjnym, to zgodnie z prognozą demograficzną w 2035 r. liczba ta wynosić będzie 464, a w 2060 r. już 772. Rośnie także współczynnik obciążenia ekonomicznego (rozumiany jako iloraz liczby osób w wieku nieprodukcyjnym do liczby osób w wieku produkcyjnym); w 2007 r. na 1000 osób w wieku produkcyjnym przypadło średnio 553 osoby w wieku nieprodukcyjnym, w 2035 r. liczba ta – zgodnie z prognozą demograficzną – wynosić będzie 736, a w 2060 r. już 1.070.” […] „Starzenie się ludności jest spowodowane dwoma czynnikami: wydłużającym się trwaniem życia i malejącą dzietnością. Wydłużanie trwania życia oznacza, że przy nie zmienionym wieku emerytalnym wydłuża się okres pobierania świadczenia,co oznacza konieczność zmian w systemie emerytalnym. W Polsce stabilność finansowa powszechnego systemu emerytalnego jest relatywnie mało wrażliwa na zjawisko starzenia się społeczeństw. Niemniej wydatki na emerytury, zarówno obecnie jaki w przyszłości, będą finansowane ze składek młodszych pokoleń. Z tego punktu widzenia, przy zarządzaniu systemem emerytalnym ważne jest monitorowanie wskaźnika obciążenia demograficznego. Negatywne oczekiwania co do kształtowania się współczynnika obciążenia demograficznego nie zmienią się, ponieważ w Polsce zmniejszył się współczynnik dzietności, co również jest charakterystyczne dla krajów rozwiniętych. O ile można poprzez politykę prorodzinną starać się wpłynąć na podwyższenie tego wskaźnika, to i tak nawet sukcesy na tym polu nie wystarczą do zatrzymania zjawiska starzenia się ludności Polski. Skoro zatem nie można zmienić trendów demograficznych, zadaniem rządu jest dostosowanie systemów emerytalnych do zachodzących zmian.”

    Czy rząd sobie nie przeczy w tym akapicie? Z jednej strony mamy system który jest nieczuły na starzenie się społeczeństwa, z drugiej twierdzimy że nie nawet zwiększenie dzietności nie rozwiąże problemu wzrostu liczności grupy ludzi starszych. Nie rozumie w takim razie jak to jest – starzenie się społeczeństwa ma czy nie ma wpływu ? Może ma – ale „nie wprost” a poprzez uwikłanie w jakieś parametry?

Jednocześnie wskazano że źródłem problemu jest „obciążenie demograficzne” czyli iloraz tych dwu wielkości ( liczba obywateli/ liczba starych obywateli = X wyrażone w procentach ). Autor dokumentu wypisuje tu pewne tezy bez pokrycia. Skoro kluczowy jest X ( czy jest? skąd ta wiedza? z analiz? jakich?) fajnie byłoby pokazać np. na wykresie ( albo wypisać wzór) – jak system zależy od X. Jeśli zależy nie tylko od X, fajnie byłoby wypisać od czego jeszcze zależy. Pisanie eseju jak powyższy akapit, bez odniesienia się do faktów ( czyli realnych zależności matematycznych ) nic nie wnosi. Ktoś powie – „zamiast zwiększać ilość starszych aktywnych zawodowo – zwiększmy dzietność”. Inny powie – „zaimportujmy siłę roboczą z Ukrainy – dajmy im np. mieszkania komunalne – przyjadą masowo”. Wobec przedstawionej analizy rządowej – wszystkie te pomysły ( i tysiąc innych) są równoważne – bo nikt nie pokazał jaka to jest zależność.  Jak na projektowany system wpłynie napływ imigrantów do Polski? Skąd wiadomo że taki napływ nie będzie miał miejsca w najbliższych 50 latach?

Żeby to było jasne – nie domagam sie skończonego wzoru – jak w prawie ciążenia. Zupełnie wystarczy mi np.schemat poglądowy ( siec Petriego?) która pokaże czysto jakościowe zależności – ale w sposób możliwie ścisły ( np. z uwagą że wzrost X powoduje wzrost efektywności systemu, spadek X powoduje spadek efektywności itp.). Żyjemy w XXI wieku- takie analizy można w dzisiejszych czasach zrobić wręcz w atrakcyjny graficznie sposób.

Trzeba bowiem pamiętać, że podaż pracy ma kluczowe znaczenie dla tempa wzrostu gospodarczego kraju. Jeżeli Polska ma przeciwdziałać, wynikającemu z przyczyn demograficznych, spadkowi podaży pracy, to wobec braku zewnętrznego dopływu siły roboczej, konieczne jest podniesienie wieku emerytalnego. Pozwoli to na zwiększenie lub utrzymanie tempa wzrostu potencjalnego PKB. Przy spełnieniu warunku pełnego wykorzystania zasobów wzrośnie również efektywny PKB, będący jedną z miar zamożności społeczeństwa.”

Ach więc to o to chodzi! Czyli tzw. przedsiębiorcy ( Lewiatan? BCC? ) martwi się że wraz ze spadkiem bezrobocia z przyczyn demograficznych – spadnie dostępność tanich roboli dla utrzymania wysokich zysków kilku bogatych ludzi w Polsce . Czyli chodzi o tanią siłę roboczą Czy cały dokument jet zatem argumentacją skierowaną do emerytów w celu zaspokojenia celów dyktowanych przez prywatny biznes?

„Z punktu widzenia rozwoju gospodarczego najważniejszym efektem podniesienia wieku emerytalnego powinno być powstrzymanie spadku zatrudnienia, a w konsekwencji wzmocnienie czynników sprzyjających wzrostowi PKB. Z przeprowadzonych symulacji wynika, że wydłużenie wieku emerytalnego zwiększyłoby średnie tempo wzrostu PKB w latach 2010-2060 o 0,1 pkt proc. W rezultacie poziom PKB w 2060 r.po wprowadzeniu reformy byłby wyższy o 5,1% w porównaniu ze scenariuszem nie zakładającym zmian w systemie emerytalnym. O tyle samo wzrósłby też poziom PKB per capita.”

Spadku zatrudnienia? O czym tu mowa? Z danych GUS http://www.stat.gov.pl/gus/5840_1446_PLK_HTML.htm wynika, że bezrobocie w Polsce wynosi ( styczeń2011) 13,2% cywilnej ludności aktywnej zawodowo Spadek zatrudnienia to jest to co jest temu krajowi bardziej potrzebne niż wzrost PKB stymulowany tanią siłą roboczą. Wzrost zatrudnienia – te 13% ludzi – to 2121,5 tysięcy ludzi – 2 miliony bezrobotnych. Ofert pracy jest obecnie 31 tysięcy. Mamy wprowadzać reformę emerytalną by utrzymać ten wysoki poziom bezrobocia bo to w mniemaniu rządu spowoduje wzrost konkurencyjności naszej gospodarki?

„Ponieważ dla większości osób to właśnie nabycie uprawnień emerytalnych jest podstawowym czynnikiem skłaniającym do opuszczenia rynku pracy, proponowana zmiana zwiększy liczbę osób aktywnych na rynku pracy.”

Czyli pomysł ze system emerytalny motywuje do dłuższej aktywności zawodowej została już całkowicie wyrzucona z koncepcji. Jak widac łatwiej nakazać pracować dłużej niż dotrzeć do sedna – dlaczego ludzie nie chcą dłużej pracować. Nie chcą? A może nie mogą?

„Warto dodać, że wnioskowania na temat możliwego wpływu wydłużenia ustawowego wieku emerytalnego na sytuację na rynku pracy można dokonać na przykładzie zniesienia możliwości przechodzenia na wcześniejszą emeryturę w systemie powszechnym, które nastąpiło z początkiem 2009 r.Spowodowało to skokowe podniesienie wieku przechodzenia na emeryturę dla wszystkich osób ubezpieczonych w systemie powszechnym (z wyłączeniem górników,nauczycieli oraz osób uprawnionych do przejścia na emeryturę pomostową) o 5lat. Analiza danych statystycznych wskazuje, że wprowadzenie tego typu rozwiązań nie wpłynęło w znaczący sposób na sytuację na rynku pracy.  W okresie2008-2010 wskaźnik zatrudnienia dla osób w wieku 55-64 w Polsce wzrósł z poziomu 31,6% do 34% i osiągnął wartość najwyższą od 1998 r.  W pierwszych trzech kwartałach 2011 r. odnotowano dalszy wzrost tego wskaźnika do poziomu37,7% w III kwartale 2011 r. Jednocześnie stopa bezrobocia wśród osób w wieku 55-64 w tym samym okresie wzrosła o 1,8 pkt proc. osiągając w 2010 r. poziom 7,1%. Niemniej jednak, wzrost stopy bezrobocia można wiązać bardziej z ogólnym pogorszeniem sytuacji na rynku pracy w Polsce niż wprowadzeniem ww. zmian. W związku z tym, że zmiany sytuacji na rynku pracy osób najmłodszych i starszych w ostatnich trzech latach nie odbiegały znacząco in minus od zmian zaobserwowanych w całej Unii Europejskiej można sądzić, że zniesienie możliwości wcześniejszego przechodzenia na emeryturę, a tym samym wydłużenie okresu aktywności zawodowej nie spowodowało znaczącego, skokowego pogorszenia się sytuacji na rynku pracy osób w wieku przedemerytalnym. Stopniowe,powolne podnoszenie ustawowego wieku emerytalnego, nie powinno również negatywnie wpłynąć na rynek pracy w Polsce.Podniesienie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn pozwoli ograniczyć jedną z największych barier dla konkurencyjności polskich przedsiębiorstw jaką w horyzoncie najbliższych kilkudziesięciu lat będzie spadek podaży pracy w związku z postępującym procesem starzenia się polskiego społeczeństwa. Wzrost podaży pracy pozwoli na zmniejszenie napięć na rynku pracy w okresach dobrej koniunktury, co zwiększy konkurencyjność cenową producentów w Polsce”

Zwracam uwagę że w powyższym akapicie używa się „stopy bezrobocia wśród osób w wieku 55-64” A co z pełną stopą bezrobocia? Wydłużenie wieku emerytalnego powoduje że pracujący pracują dłużej. Przecież nie „zawrócono z emerytury” osób które już te uprawnienia nabyły. Dlatego -nie ma co sie dziwić że stopa bezrobocia liczona dla osób 55-64 się nie zmieniła ( a nawet powinna spaść!) skoro te osób nie przeszły na emeryturę. Po prosty pracowały dalej.

Co z całkowitą stopą bezrobocia? Czy fakt że kilkaset tysięcy pracowników nie wyszły z rynku pracy miał jakikolwiek wpływ na dostępność pracy dla ludzi młodych? Dlaczego przedstawiono taką statystykę w miejsce prawidłowej i znacznie istotniejszej? Czyżby ta pełna była mniej pomyślna? Bezrobocie wyglądało tak: http://www.stat.gov.pl/gus/5840_677_PLK_HTML.htm ( podaję dane na grudzień kolejnych lat):

2008 – 9%

2010 – 12%

2011 – 12.4

2012 – 13% .

Jasne że bezrobocie dla grupy wiekowej 55-65 nie wzrosło. Skoro nikt z tej grupy nie mógł przejść na emeryturę – to i pracowali dalej…. Jak widać ogólny wskaźnik bezrobocia wzrósł. Oczywiście nie całą zmiana pochodziła od :zmiany wieku emerytalnego w latach 2008-2010). Widać jednak że w dokumencie użyto takiej statystyki jaką było wygodnie zacytować i że dokument nie analizuje danych w sposób uczciwy i obiektywny.

Co charakterystyczne – przytoczone dane dotyczyły lat sporego wzrostu PKB i bicia kolejnych rekordów tego wzrostu. Warto odnotować że w tym samym czasie spadły dochody rodzin   z czego wynika że z nagłaśnianego przez rząd wzrostu gospodarczego – społeczeństwo nie korzysta. Ta sytuacja nie będzie miała miejsca w latach 2015-2060 – z prognoz cytowanych w dokumencie wynika że będzie nam wtedy spadał wzrost PKB choć nadal będzie na plusie.  Z danych GUS http://www.stat.gov.pl/gus/5840_1446_PLK_HTML.htm wynika, że bezrobocie w Polsce wynosi ( grudzień 2011) *13,2% cywilnej ludności aktywnej zawodowo* Spadek zatrudnienia to jest to co jest temu krajowi bardziej potrzebne niż wzrost PKB stymulowany tanią siłą roboczą. Wzrost zatrudnienia – te 13% ludzi – to *2121,5 tysięcy ludzi – 2 miliony bezrobotnych Ofert pracy jest obecnie 31 tysięcy.* Mamy wprowadzać reformę emerytalną by utrzymać ten wysoki poziom bezrobocia bo to w mniemaniu rządu spowoduje wzrost konkurencyjności naszej gospodarki? Rząd przygotował publicystykę której nie cytuje nikomu nie pokazuje. Czyżby dlatego że to śmiesznie łatwa do obalenia publicystyka? Dlaczego podstawą do ogólnonarodowej dyskusji o zmianie ustawy emerytalnej jest pijarowa i 15 minutowa wypowiedź w talkshow w pewnym radio?