Na marginesie dyskusji o ACTA i niezdrowym rozwoju korporacji ( oligopole, monopole itp) chcialbym zwrócić uwagę uwagę na nastepujące omówienie  tej pracy .  Jeśli to co tam piszą jest prawda – sytuacja jest bardzo ciekawa i skomplikowana. 

     Kartel uznajemy za zły gdyż jego działanie prowadzi do utraty przez rynek efektywności. Tym samy pojawienie sie na rynku kartelu niszczy dobrą ekonomię i uniemożliwia osiągnięcie stanów optymalnych. Tak można by skrócić mantrę neo-klasycznej ekonomii (Friedman, Hayek itp) zwanej często neoliberalizmem co jest o tyle mylące, że prąd ten w istocie jest przefarbowanym i ładnie nazwanym leseferyzmem – formą przekonania że ekonomia bez udziału rządów, państw, czy innych tak zawaych regulatorów, działa optymalnie i dzięki swoistemu samosterowaniu i obiektywnym cechom zawartym w samym charatkerze takiej nieograniczanej gospodarki wolnorynkowej – osiąga zawse stan optymalny. Przedstawiciel tej dziedziny – zupełnie tautologicznie – na każdy sygnał o problemach ekonomiczncyh reagują zawsze w ten sam sposób – proponują dalsze zniesienie regulacji. Im niższy poziom regulacji – tym szybciej wolny rynek miałby osiągać upragnione optimum w którym każdy jest szczęśliwy a PKB rośnie. Każdy wiele razy słyszał takie rady na przykład w wypowiedziach profesora Balcerowicza.

     Tymczasem podlinkowana praca  pokazuje – coś co dla osób zajmujących się zjawiskami nieliniowymi jest dosyć oczywiste i spodziewane – że rynek nie jest żadnym automatem optymalizacyjnym. W zasadzie nie posiadamy narzędzi pozwalających analizować tak skomplikowane układy – więc wszelkie wypowiedzi w atmosferze dogmatu i pewności ( Balcerowicz, Friedman itp.) na temat ekonomii wolnego rynku – to ledwie mniemania, pół biedy jeśli oparte na doświadczeniu, powiedzmy historycznym ( co jest nie prawda, na świecie nie ma chyba ani jednego kraju w którym poziom zaangazowania państwa byłby przez neoliberałow okreslony jako dostatecznie niski – choc bliskei idału pod pewnymi względami zdaje się sa Chiny w których państwo w całości kontroluje społeczeństwo zostawiając całkowitą wolnośc korporacjom – i sa one neoliberalnym prymusem. Niewiele osób zdaje się wie, że protesty na placu Teinanmen w Chnach były sprzeciwem przeciw reformom wolnorynkowym, prowadzącym do ograniczonego uwalniania gospdoarki. Ludzie których rozjeżdżały czołgi – chcieli bardziej komunistycznego komunizmu i mniej wyzysku ze strony zagranicznych i rodzimych korporacji. Protest miał także wyraźnie nacjonalistyczny charakter. W Polskich mediach kłamie się na ten temat, lub nie pisze wcale. Być może polscy dziennkarze po prostu nie rozumieją tej sytuacji. ).

    Podlinkowana praca jest przykładem w miare ścisłęj wiedzy na temat wolnego rynku – wiedzy opartej o realistyczne symulacje oparte na bardzo ogólnych załozeniach. Jest to wynik który z powodu niedostatecznej mocy obliczeniowej nie był mozliwy do wykonania w czasach Hayeka, Friedmana itp. Zasoby takie z wolna stają się dostępne współcześnie. Wspólczesna ekonomia symulacyjna jest w stanie badać ogólne zachowania wielkich, milonowych grup sztucznych „agentów” obdażonych wieloma cechami. Badacz uzyskuje w ten sposób modele lepsze niż w klasycznej ekonomii ograniczanej przez liczne upraszczające i rygorystyczne założenia, z krórych częśc ma charakter całkowicie nienaukowy jak w wypadku Friedmana i Balcerowicza – oceny wartościujace na temat form własości itp.

     Zjawisko emergentne jakie przytoczona praca opsiuje mo zna by nazwac kartelizacją rynku przy zachowaniu wszelkich zasad friedmanizmu (wolny rynek, wiele podmiotów, nieprzymuszeni racjonalni konsumenci, brak interwencjonizmu). Wolny rynek w warunkach praktycznej efektywności i przy braku sztucznego zarządzania i przy obecności wielu konkurujących firm – może wytworzyć wzorce zmiany ceny charakterystyczne dla rynku na którym panuje kartel czyli zmowa cenowa. Zupełnie naturalnie i bez jakichkolwiek działń ze strony konsumentów i producentów – zwyczajnie z powodu pewnej ich interakcji ze zmowa kartelowa nie majacej nic wspólnego. Autorzy pracy zasymulowali działanie wolnego rynku zakłądając pewnego rodzaju całkowicie naturalną mobilnosc konsumentów i „czułosc” na popyt ze strony producentów. Przy pewnych wartościach tych parametrów – rynek zachowuje się jakby ceny były dyktowane w zmowie. Jeśli ta praca zostanie rozwinięta, a moce komputerów wystarczą – możemy za naszego życia doczekać się dowodów że neoliberalizm to czcza utopia i że połowę wieku organizowano ekonomie państw satelickich USA ( a od lat 80-tych samego USA ) w myśl dyrdymałów podtrzymywanych wyłącznie z powodu silnych związków biznesu z politykami w USA.

     Oczywiście nie  jestem wierzącym neoliberałem – uważam friedmanizm za niewiele warte machanie rękami ( w istocie mniej niż marksizm, który jako ekonomia jest bzdurny ale ma swoja wartość socjologiczną i historyczną – jeśli chodzi o poglądy – na tyle na ile je znam i rozumiem – akurat znacznie bliżej mi do weberyzmu  ). Co więcej – ci którzy sie interesują – znają spór między Hayekiem a Langem ( polskim wybitnym ekonomistą którego poglądy wikipedia streszcza w interesującym nas zakresie tak:  _”[..]simulation of the market mechanism, which Lange thought would be capable of effectively managing supply and demand. Proponents of this idea argue that it combines the advantages of a market economy with those of socialist economics”_ ) na temat optymalizacji w gospodarce – być może Lange nie miał racji ( komputery nie mogą optymalizować procesów gospodarczych bo to problem NP-zupełny – czekamy na dowód..) .  ale być może Hayek także jej nie miał – bo chyba z wolna mamy dowody że tzw. wolny rynek niczego nie optymalizuje. Całkiem podobnie zresztą jak inny system „przeszukiwawania”  powszechnej opinii osiągający „stany optymalne” – ewolucja – co jest poglądem równie nieprawdziwym. Ewolucja wcale nie optymalizuje niczego – a przykładów na to jest bardzo wiele na przykład patrz nieoptymalna budowa oka ludzkiego – czy ssaków w ogóle. Ewolucja co prawda promuje pewne cechy które zwiększają szanse na wydanie potomstwa – ale czyni to zaledwie spośród cech dostępnych i istniejących, oraz działa w sposób przypadkowy, nieefektywny  powolny. Wymarcie dozaurów, wielkich ssaków ery lodowcowej, czy nawet pojedynczych gatunków jak Dropie czy ptaki Dodo –  jest przykładem na brak możliwości znależienia stosownych rozwizan dla pewnej grupy gatunków wobec problemów wynikających ze zmian środowiska. Brakło czasu, stosownych cech gatunkowych lub wręcz fizycznych mozliwości. Całkiem podoibnie w ekonomii – czekanie na cud pochodzący od niewidzialnej ręki rynku – nie jest w żadnej mierze strategią mogąca poprawić życie pojedynczego czlowieka czy społeczeństwa. Proponowanie takich rozwiązań przez profesorów ekonomii jest przejawem w najlepszym wypadku – braku kompetencji – i rzeczywiście ma miejsce tylko wówczas gdy profesorowie owi rozważaja sprawę w sposób akademicki. Kiedy zagrozone stają się interesy instytucji która ich opłaca ( powiedzmy banku Centralnego w wypadku Balerowicza, czy funduszy OFE z których środowiskiem jest związany) – okazuje się że całkiem szybki interwencjionizm ( „w obronie wolnego rynku”) jest zawsze wskazany.  I rzecsywiśei – rząd USa nei miał najmniejszych obeikcji w dokapitalizowaniu prywatych banków by chronić je przed upadkiem – nie zrobił jednak zbyt wiele by ratować finanse podatników którzy z powodu peknięcia bański spekulacyjnej na rynku nieruchomości stracili dorobek zycia.  Napiszę to jasno – sadze, że neoliberalizm to nie ekonomia – to ideologia i socjotechnika.

     Wygląda na to że z wolna zyskujemy dowody naukowe że wolnorynkowe systemy ekonomiczne działają nieoptymalnie i że ledwie znajdują stan stacjonarny w ramach pewnej ograniczonej raczej przypadkową dostępnością przestrzeni stanów.  Nie ma żadnego powodu by nimi nie sterować – co nie musi zawsze oznaczać centralnego planowania jak w PRL – ale powinn raczej przypominać prace ogrodnika który dba o porzadek i piekno w ogrodzie i wcale nie skupia się na wzroścei wyłącznie najsilniejszych gatunkół krzaków i kwiatów – przeciwnie – jego uwagę zaprzątają czesto własnie najsłabsze rosliny którym pomaga. Bo silne pomocy nie wymagają… I w istocie – tak własnie organizują swoje gospodarki rozwinięte panstwa przemysłowe. Tylko pansatwom satelickim – jak Polska – narzuca sie za pomoca zakulisowych działąń formy gospodarcze całkowicie nieracjonalne i sprzeczne z interesem lokalnej gospdoarki, społeczności i panstwa…

     Żyjemy w ciekawych czasach…