Wałęsa to postać niezwykła. Im dłużej o nim myślę, tym bardziej widzę jak wyrasta ponad swoich adwersarzy ( choć nie jest ani postacią pomnikową, ani sztampową osobowością, ma swoje dziwacwa, a sposób wyrażania się i pochodzenie społeczne zniechęca do niego wielu ludzi). Kiedyś Wałęsa wystąpił z kuriozalnym pomysłem 300 milionów dla każdego, co zostało wyśmiane przez większość ekspertów ekonomicznych w tym Balcerowicza. Pomysły te zastosowano skutecznie w Brazyli (Lulla i jego zespół) wzmacniając podstawy wzrostu gospodarczego na mikrokredycie udzielanym przez panstwo pod warunkeim partycypacji w programach pomocowych jak elektryfikacja, szczepienia, edukacja dzieci itp. Pieniądze tak rozdawane biedakom ( za pomoca rzadowej karty kredytowej) wracją do gosdpoarki dzięki ich konsumpcji ( biedacy płaca za prąd, kupują telefony, lodówki, jedzenie do lodówek, szukają pracy dzięki posiadaniu kontaktu ze światem, PKB rośnie, dzieci są szczepione i ucza się czytać i pisać)

    Poniżej cytat za PAUza Akademicka Nr 41/42, 4-11 czerwca 2009 – Lech Wałęsa wygłosił wówczas przemówienie z okazji 20 rocznicy pierwszych wolnych wyborów parlamentarnych w Polsce oraz odzyskania wolności i upadku komunizmu w Europie Środkowej na spotkaniu z członkami Akademii Umiejętności w Krakowie. Warto się wczytać – zapewniam – i pamiętać, że 300 milionów dla każdego upadło – nie dlatego że było głupie, ale dlatego że doradcy ekonoiczni Solidarnosci nie byli dostatecznie światłymi i niezależnymi ludźmi by zrozumieć jaki cel chciał osiągnąć prosty elektryk… Teraz, o ile dobrze rozumeim jego słowa – uważa Wałęsa że rozwiazaiem problemów świata nie jest „zamordyzm czy leseferyzm ( neoliberalizm ) ale więcej demokracji i poszukiwanie wspólnych wartości zamiast patologiznej amerykanizacja prawa.

    Wszelkie podkreślenia i układ paragrafów w tekscie poniżej pochodzą odemnie ( zachęcam do przeczytania całego numeru PAUzy i do subskrybcji tego ciekawego periodyku).

    „Panie i Panowie, Szanowni Państwo. Jest tyle spraw, tyle tematów, które należałoby tu poruszyć, że ja mam problem, co tu wybrać. Oczywiście rocznice zawsze powodują, że wspominamy, ale jak wiecie Państwo, ja jestem ustawiony inaczej. Ja przeszłości prawie nie pamiętam. Dlaczego? Dlatego, że ja w tamtych czasach i teraz musiałem się bardzo mocno koncentrować. Miałem i mam różnego rodzaju braki, koncentracją nadrabiałem. Dopasowując się i szukając rozwiązań, często grałem Waszą mądrością, by wygrywać swoje problemy i swoje tematy. I dlatego też nie za dużo będę wspominał – wybaczcie mi Państwo. A zaczynam od tego, że naprawdę bardzo dziękuję, że zechcieliście zostać i posłuchać mnie trochę, ale dziękuję przede  wszystkim, że jednak mimo wszystko w tych trudnych czasach jednak wypełnialiście logiką te czasy i możliwości.

    Naszemu pokoleniu naprawdę udała się rzecz nieprawdopodobna. Skończyliśmy jeden z najgorszych systemów, skończyliśmy epokę podziału, granic, bloków, konfrontacji i chwała nam wszystkim za to, ale otworzyliśmy coś jeszcze trudniejszego. Otworzyliśmy epokę intelektu, informacji, globalizacji. Epoka ta, moim zdaniem, wymaga innego oprzyrządowania, wymaga innych  struktur, innych programów, a my z uporem maniaka upieramy się przy tamtych rozwiązaniach.

    To jest największą tragedią obecnych czasów: brakiem nawet rozwiązań, brakiem zapanowania nad sprawami. Dlatego prosiłbym Państwa: naprawdę, zwróćmy uwagę, że to, co się ułożyło strukturalnie i programowo w epoce bloków, granic, konfrontacji – prawie całkowicie upada. Nasze pokolenie albo weźmie się szybciej do roboty i zaproponuje korekty – bo nie trzeba dużo: korekty, ale korekty w sprawach zasadniczych i podstawowych – albo, jeżeli tych korekt nie naniesiemy wystarczająco szybko, to będziemy wciąż wpadać w kryzysy. Kryzys, ten bankowy… Jest oczywiste, że jest tylko dlatego, bo nie zdążyliśmy z rozwiązaniami. Nie zdążyliśmy z globalnym spojrzeniem na bankowość, nie zdążyliśmy w tej bankowości zauważyć, że najpierw pracę się uruchamia, a potem nieruchomości i wypoczynek. A o tym zapomniano właśnie. Ale to nauczka, z której jakoś wychodzimy. Natomiast, jeżeli nie będziemy w tym kierunku myśleć, to już można przewidywać następne kryzysy. A te kryzysy spowodują, że cofniemy się do nacjonalizmów państwowych – to już można też zauważyć. Dlatego, zróbmy coś.

    Wy jesteście tu najmądrzejsi, to Wy jesteście elitą intelektualną tych przemian i Polski – i to Wy musicie skorygować te systemy. Ja dzisiaj zadaje Wam pytania, bo sam nie mam odpowiedzi. Jaki system ekonomiczny pod zjednoczoną Europę i pod globalizację? Bo chyba przecież nie ten, który doprowadził do tego, że mniej niż 10% ludzkości ma majątek 90% ludzkości? A kto się z tym zgodzi? Wy, społeczeństwo, widzicie co się dzieje, a to dopiero początek. Nikt się z tym nie zgodzi i dlatego też, jeśli chcemy ten system, który się sprawdza – wolnorynkowy– kontynuować – to aż się prosi na to stulecie potroić ilość właścicieli. Trzy razy więcej właścicieli i ich rodzin zapewni te socjale i zapewni ochronę tego systemu.Jak to zrobić? Oto jest pytanie. Nie czym, tylko jak to zrobić, żeby prawo, żeby wszystko umożliwiło powstanie trzy razy więcej kapitalistów? To jest w temacie ekonomicznym. A w temacie demokratycznym: nie możemy przyjąć konstytucji [UE]. Teraz mamy problemy z traktatami, ale są jeszcze wyższe problemy.

    […]

    Szanowni Państwo, w latach siedemdziesiątych i w początku osiemdziesiątych ja już byłem trochę opozycjonistą i rozmawiałem z różnymi ludźmi; z dziennikarzami ale trafiali się też i politycy, prezydenci, a nawet  na króla jednego trafiłem. Zadawałem zawsze te same pytania: „Proszę państwa czy jest jakaś szansa urwać się od komunizmu?” Mówiłem – tysiąc razy to słyszeliście –ze wszystkimi rozmawiałem też pod koniec już lat osiemdziesiątych. Ani jeden nie dawał mi najmniejszych szans na to, że urwiemy się komunizmowi. Długo, długo nie itd. Ale ja i my pytaliśmy wciąż, no i zaczęli, już pod przymusem naszej bezczelności, zaczęli wpisywać to do komputerów. Czym lepszy komputer odpowiadał „nie”. Tylko wojna nuklearna może zmienić realia tego świata, żadnej innej  możliwości nie ma.

    A ja powiem dalej dzisiaj: A chcecie się pobawić? Gdy wrócicie do domu i macie komputer,  wpiszcie te dane: ile czołgów, ile rakiet, jakie interesy, kto z kim walczy. Odpowiedź i dzisiaj dostaniecie „nie ma możliwości zakończyć w tej klasie systemu komunistycznego”. A już dawno go w dużej części nie ma. Teraz zastanawiamy  się nad tym, jak to Polska ma wyglądać, jak to Europa, a nawet globalizacja. To są na razie puste pojęcia. Ani dobre ani złe. Jak to ma wyglądać?

    Otóż, powinniśmy wrócić do tego momentu, gdzie ta pomyłka nas wszystkich jest. I dopiero, gdy zauważymy tę  pomyłkę, możemy się zabrać za budowanie. A pomyłka brzmi: liczyliśmy wszystko czołgi, rakiety, pieniądze, a w ogóle nie braliśmy pod uwagę ducha, wartości, Pana Boga, w ogóle nikt nad tym się nie zastanawiał. A pamiętacie, co się stało w tym stanie niemocy, braku wiary? – Polak został Papieżem! Uruchomił wartości, oczywiście nie zrobił rewolucji, ale uruchomił wartości, pozwolił w tych tłumach policzyć się. Pozwolił popatrzyć ilu nas jest, pozwolił się nam zorganizować, bo zawsze nas rozbijano. Nie pozwolono nam się zorganizować. I to zorganizowanie szczątkowe, opozycyjne grupy przejęły, poprowadziły przez opozycje, strajki i… – Ciąg dalszy  znacie.

    Wartości okazały się lepsze od czołgów, rakiet, dolarów. I jeśli o tym będziemy pamiętać przy budowaniu tego nowego systemu – jednak przypomnijmy sobie o tym wszystkim – to jestem przekonany, że naprawdę  zbudujemy Polskę, Europę i nawet globalizację – nie idealną, ale daleko porządniejszą niż budowy, które wcześniej były tworzone przez nas. Świat dziś proponuje – bo jak wiecie często jeżdżę – świat dziś proponuje nie  szukać, ale oprzeć wszystko na wolności, wszyscy ludzie w Europie, a potem globalnie są jednakowo wolni. Ładne. Ludzie jednakowo wolni mogą się organizować jak chcą: poprzecznie i podłużnie, i zakładają organizacje. Wolny  rynek, żadnej dotacji, żadnej pomocy, sprawy wartości ducha, Pana Boga – do dowolnego użytku. I to jest ta koncepcja na dzisiaj, która jest pół na pół, ale z przewagą. I ta koncepcja jest piękna i by się nawet podobała, ale jest ostatnią w tamtym układzie podziału, nie nadającą się moim zdaniem na te czasy. Ta koncepcja – do czego doprowadzi? To już widać, ale jeszcze będzie trochę lepiej widać.

    Otóż doprowadzi do tego, że będą powstawać bezideowe grupy partyjne  i inne i będą oszukiwać, kraść, kombinować, mając gdzieś to wszystko. A co będzie robiła demokracja? To, co zaczęła już robić: komisje powoływać, każdy z Państwa będzie w dziesięciu komisjach. Komisję, by rozliczyć, komisję, by zauważyć, komisję, by poprawić. A te komisje będą jeszcze większe przekręty robić, niż by miały wyjaśnić. Wszystkie podatki, wszystko nam zabiorą, nic dobrego nie zbudujemy – nie wierzę w taką budowę.  Jest i druga koncepcja – 50% – która mówi właśnie, że musimy oprzeć sprawy na wartościach, ale tu jest problem. Każde państwo ma trochę inne wartości. W związku z tym, co trzeba zrobić? No, trzeba między tymi państwami w Europie pouzgadniać wartości religijne,  niereligijne i inne. I to uznać za fundament. Papież nasz mówił: „człowieka sumienia trzeba wychować”, ale patrzył przez wiarę – to się zgadza. A my musimy sprawdzić przez wiary, ale różne wiary i z tego wyciągnąć wartości.

    Dziesięć przykazań wszyscy musimy uznać za niezbędne. Oczywiście wartości są generalnie potrzebne, globalne 5 punktów, kontynentalne 10 punktów, państwowe 15, a potem jeszcze inne może 30, ale wszystkie po kolei – te  górne się uznaje, a potem w dół zjeżdża. To są problemy moje i to są problemy, które – moim zdaniem – stoją przed światem. I stąd, jak słyszycie, moje zachowaniei moje oceny. Ostrożnie to róbcie, dlatego że w tym  temacie, w którym dzisiaj mam problem, sprawy wyglądają mniej więcej tak. W tamtej epoce, kiedy były podziały, granice, faszyzm, komunizm, jeszcze inne totalitaryzmy, nie było wolno tańczyć z byle kim. Trzeba było patrzeć, z kim się  tańczy. Takie zachowanie, które dzisiaj mi proponują, to jest właśnie klasyczne z tamtej epoki.

    Dzisiaj, o co innego chodzi. Chodzi o jedność europejską. Chodzi też o to, że pałowanie lub obrzucanie – nie to, nie te czasy. Trzeba rozmawiać. In bardziej przeciwny, tym bardziej go trzeba do stołu, do płotu doprowadzić i zapytać, „a co ty masz? Pokaż światu jak ty widzisz tę Unię czy inne rzeczy. Pokaż!” I niech naród ciebie wybierze, a nie proponować, „schowaj go, zamknij, spałuj, może zastrzel”. To jest dokładnie z tamtej epoki, a to, co ja teraz robię – mimo sprzeciwów – to jest właśnie ta nowa epoka, która mówi „rozmawiać, pokazywać, prezentować swoje zdanie, dążyć do negocjacji,  dążyć do tego żeby się nie pałować”. W tamtej epoce, tak: trzeba się było i pałować i kamieniami rzucać.A w tej epoce hańbą jest, jak wychodzimy na ulicę, jak zamiast intelektu, mądrości, logiki – to my pałowanie  uruchamiamy, albo – to „Nie!” – Nie oglądaj! Nie wolno z nim gadać!” Nie, proszę Państwa! I stąd – znów skorygujcie mnie – bo ja nie zdradziłem, nie sprzedałem tylko uważam, że inaczej widzę Europę. Inaczej widzę nasze wielkie zwycięstwo.

    Naprawdę  wielkie zwycięstwo, ale ono wymaga dalszej kontynuacji, bo po zwycięstwie otworzyła się nowa epoka, nowe możliwości i one wymagają nowych rozwiązań, których poszukuję, będę poszukiwał i Państwa zapraszam do takich poszukiwań. Nigdy nie byliście tak bardzo potrzebni jako „mózgi”, jak dzisiaj do budowy tego właśnie nowego. Jeśli nie zdamy egzaminu, będziemy trwać w tamtych rozwiązaniach – cofniemy się do nacjonalizmu. Kiedyś zawrócimy z tej drogi, ale ile to będzie kosztować! I to  pokolenie zwycięskie, ono musi, jesteście w stanie intelektualnie i przy tej technice, którą macie, komputery itd… Jesteście w stanie rzeczywiście zaproponować Polskę, Europę i Świat, ale z poprawkami na czasy, które  właśnie za naszego życia się zdarzyły.

    To tyle, co chciałem Państwu powiedzieć. Dziękuję, życzę przyjemnego dnia.”

LECH WAŁĘSA
PAUza Akademicka Nr 41/42, 4-11 czerwca 2009